wtorek, 13 sierpnia 2019

Zastój zażegnany?

Ostatnie dni były niesamowicie pokręcone. Na dodatek myśli samobójcze i już z tendencjami nie miałam siły walczyć. Myślałam, że już to będzie koniec. Powody znowu mniejsza o nie, ale koniec końców zmieniam szkołę,
przygotowuje się do matury i czy chce czy nie, idę do pracy od października na pół etatu. Teraz jestem już umówiona z nowym dyrektorem na rozmowę, tylko boję się co powie mój "opiekun grupy" z obecnej szkoły. On mnie nienawidził od samego początku, jak tylko przekroczyłam próg klasy, wiedziałam, że mnie nie lubi, a przez ostatnie dwa semestry nie było lekcji żebyśmy sobie nie śmieszkowali  Będzie ciężko mi się pożegnać z klasą, z tym nauczycielem i Panią od polskiego, która jest niesamowitą i kobietą i nauczycielką. Aż mi łzy stanęły w oczach znowu, ale to jedyna możliwość żebym mogła jakoś przeżyć ten czas. Dzisiaj jak wstałam o 7, tak mogłam odpocząć dopiero od 17.
Właśnie siedzę i instaluje Assasina  nie wiem po co, ale może wieczorem znajdę pół godziny.
Dzisiaj też już nieco jestem spokojniejsza :D Na wadze zobaczyłam 43,7 kg. Myślałam, że to niemożliwe, a jednak :) Waga działa teraz normalnie. Przestawiałam ją kilka razy w różne części pokoju i wszędzie wynik ten sam. Tak więc jeszcze trochę.
Rano w wolnej sekundzie chciałam dodać stronę z dietą itp ale nie wyświetla się. Jutro się tym już zajmę jak tylko wrócę z angielskiego. Poza tym to ostatnie zajęcia. Oby nie było żadnego ciasta.. będzie pożegnanie, ale oby nie było jedzenia.
Byłam u kolegi na filmie, on jest trochę chory, ale jest spoko gościem. Chciał zamówić pizzę, a ja takie "wiesz, lecze zęby i bez tabletek przeciwbólowych żyć nie mogę", odpuścił. Siostra ostatnio też przyjechała z jakimś ciastem, dali mi jeden kawałek na talerz i takie "masz w kuchni na stole jak coś". Jestem taka gruba, że resztę schowali do pokoju :') ale to na plus. Chociaż dali już do lodówki z tego co widziałam. Oni wiedzą, że jestem na diecie i że tego nie zjem :) ale plus 10 dla mnie, bo to było z galaretką, ale dosyć o jedzeniu.
Idę zaraz kupić sobie kisiel na kolację, bo obiad miałam prawie 100% białka (2 jajka, skyr i trochę warzyw z patelni). Nawet nie wiecie jak mi teraz łatwo trzymać się diety mając 40 zł w portfelu do końca miesiąca. Taki śmiech przez łzy, ale ma to swoje plusy.

Nie mogę się doczekać już tego egzaminu i tego że będę mogła skupić się chociaż przez dwa tygodnie na diecie i mieć gdzieś skutki uboczne. Teraz ratuje się kawą, energetykami, moimi lekami, mam od jakiś dwóch lat bardzo niskie ciśnienie, ale to tak niskie, że jak w końcu wylądowałam u lekarza to lekarka stanęła nademną zmieszana, nie wiedziała co ma zrobić i w końcu chciała dzwonić po karetkę, ale koniec końców jakoś żyłam więc dała mi leki i efekt poczułam po kilku dniach, podnoszą ciśnienie dzięki czemu mam siłę do życia.
Przy diecie odchudzającej to normalne, że energia spada, ale to jest jeden największy minus, ale jest plus, bo węglowodany mi tak nie szkodzą, mogę jeść makaron i inne mączne jedzonko i bardziej mi to pomaga więc nie narzekam :)

Trening:
♡https://youtu.be/fcN37TxBE_s
Było mi za mało więc jeszcze znalazłam to cudo:
♡https://youtu.be/i8IIfkpr6yo
+ rozciąganie

Zastój zażegnany definitywnie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz