środa, 14 sierpnia 2019

Takie tam gadanie

Dzisiaj nie wiem jakim cudem. obudziłam się o 3 i byłam święcie przekonana, że jest jakoś 7. Nawet się już zaczęłam szykować, ale jak zobaczyłam godzinę to
wróciłam do łóżka, ale już nie zasnęłam. ten dzień był dosyć intensywny. Na nogach byłam jakoś od 6:30 do 9:30 i od 11:45 do w sumie 17:30. W między czasie wpadł angielski, trening, spacer z psem, sprzątanie i definitywnie już tylko wstanę tylko po to żeby pościelić łóżko i się ogarnąć do spania. Może jeszcze wyjdę z psem za chwilkę, ale czuję jak już mnie Morfeusz próbuje wciągnąć w sen.
Stało się też coś czego się troszkę obawiałam. Było jedzonko i jakaś wiśniówka domowej roboty na angielskim, na pożegnanie itp. Alkoholu nie tknęłam, ale wcisnęli we mnie ciastko, ale podejrzewałam to i nic nie jadłam wcześniej, ale zjadłam jedno, drugie schowałam w plecaku i dałam mamie. Nie było bardzo kaloryczne, chociaż w oczach miałam plus 8923896340 kcal, ale tak to było dobrze.
Teraz tylko egzamin i koniec przynajmniej tego. Fajna przygoda :)
Mam też nieco dla mnie gorszą nowinę. Waga już tak nie spada jak spadała wcześniej, ale ważne że spada! Wręcz nieco mnie to rozdrażniło, bo zwyczajnie teraz zgodnie z teorią powinnam nieco zmniejszyć kcal albo zacząć więcej ćwiczyć, ale nie chce przesadzać. Dzisiaj nie chcący zrobiłam to i to, ale byłam też wściekła z pewnego powodu i tak sobie zrobiłam trening żeby się wyżyć, pomogło, a z jedzeniem to sama nie wiem ile dzisiaj zjadłam, ale na pewno nie przekroczyłam 1200 kcal. Nadzieja mnie nie opuszcza.
Poza tym wzięłam dzisiaj zimny prysznic plus mam głęboki brodzik i tak go napełniłam i chwilę posiedziałam. Jeny po poczułam się tak błogo, mięśnie przestały mnie boleć, nie mam już zakwasów, sama nie wiem jak to opisać, ale niesamowicie mi to pomogło.
Mimo wszystko chce mi się już spać. Na dole wstawiam bilans. Kiedyś trzeba zacząć je wstawiać, nie obiecuje, że będą codziennie, bo ja zwyczajnie jem to co mam na półce w lodówce i z tego wymyślam na żywca co zrobić np na obiad, a niekiedy to jest pięć składników. Kombinuje czasami gorzej niż koń pod górkę. Ostatnio zrobiłam jajka plus warzywa plus 2 wafle ryżowe i trochę ketchupu. Nawet nie wiem co to było, ale wpisało mi się w bilans idealnie :D Ktoś też tak się bawi w magika w kuchni? :D

Jak myślicie, ile to może mieć kalorii? Na stronie pisze ok 114 kcal, ale na wasze oko?


Bilans:
-> ciastko, później bułka grahamka 
-> te warzywa i bułka grahamka z szynką i ketchup

Ps. Tak uwielbiam węglowodany ♡ 
Ps. Dobrze, że błonnik był w warzywach :'D

Trening:
1) 40 minute fat burning Cardio and ABS workout 
(Ćwiecznia na ABS, te ostatnie ledwo zrobiłam, nieco odpuściłam)

2) Kardio- 5 min|Szymon Gaś i Katarzyna Kępka (dlatego zrobiłam jeszcze to) 

3) Streching5- rozciąganie dla średniozaawansowanych 

Jutro koniecznie nieco wyluzuje, ale w planach mam lekkie cardio i dłuższe rozciąganie (30 minutowe). Cardio można codziennie, ale w piątek wolne na 100 procent. Jadę do miasta więc się nachodze. 
Chociaż i tak mam wrażenie, że teraz waga mi nie drgnie bez treningów, ale to nic :) Siedzę teraz w domu i przygotowuje się do tych egzaminów to jest mi łatwiej znaleźć czas na trening. Przetestuje cardio, później interwały już koniecznie. 
A na początku nawet nie musiałam palcem kiwnąć żeby waga leciała :') Do końca wakacji mam czas. Poza tym zmieniam szkołę :") idę do nowej, chociaż jeszcze jest jakiś 1% że nie zmienię, ale to zależy od dyrektora co mi powie za tydzień w środę. 
Już kończę na dzisiaj, lecę na wasze blogi i dzisiaj na kolację sobie pogram, jak nie zasnę zaraz. 
Trzymajcie się! :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz