środa, 25 marca 2020

#1 etap 2 Konfrontacja z samą sobą (49,8 kg, - 5,2kg)

Jestem na siebie wściekła. Na siebie, bo nie potrafiłam trzymać się tego co sama ustaliłam w kwestii diety, ale za to 100%
trzymałam się planu treningowego i co z tego mam? Za dużo treningów, za mało diety. Teraz to wyrównam, chociaż zdecydowanie mniej będę ćwiczyć, bo kolano daje o sobie znać, ale skupię się na 100% na diecie. Od dzisiaj do 25 kwietnia max 1000 kcal.
Takie moje założenie. Ciekawe czy waga i centymetry spadną. Oby! 
Mam już dość użalania się nad sobą.
Mam już dość zasłaniania się bulimią.
Mam już dość wzrastania wagi i wracania do punktu wyjścia, chociaż waga utrzymuje mi się w granicach 50 kg, ale i tak stoi, a ma spadać! 

Waga jednak mi działa i będę się ważyć codziennie, bo inaczej mam wrażenie, że tyje 75578 kg i o tym nie wiem. Jak waga nie będzie spadać bądź o zgrozo rosnąć to włączę treningi, a do tego czasu wyleczę kolano. 

Mogę uznać to za pierwszy etap odchudzania:
- połowa lutego- 25 marca = minus 5,2 kg 
- lepsza wydolność
- prawie robię już szpagat 
- znalazłam swoje ulubione treningi (interwały) 
- 100% zrealizowany plan treningowy 
- wychodzę z bulimii 
- mam lepszą postawę ciała (przez treningi ABS), nie garbie się. 
- nauczyłam się lepiej radzić z emocjami i w bardziej konstruktywny sposób radzić z napięciem
- uczyłam się regularnie
- dbałam o porządek w pokoju 
- kilka razy udało mi się powstrzymać napad
- regularnie wypełniałam swój dziennik emocji 

Cele na 2 etap:
- regularna nauka
- po każdej porażce się podnieść 
- 100% planu treningowego 
- codziennie pisać na blogu 
- minimum -3 kg 
- przeczytać 2 książki 
- kupić w końcu centymetr krawiecki 

Zakładkę "waga" codziennie będę aktualizować. 

Chce mi się i tak płakać z powodu tego, że tyle zaprzepaściłam napadami, ale konsekwencje już poniosłam, mam wybór: albo użalać się nad tym i najeść, wymiotować i tak w kółko albo iść do przodu z tym co mam i nie dopuścić więcej do takich sytuacji, bo czasu już nie cofnę choćbym chciała.  

Potrzebuje jakiegoś kopniaka w tyłek :) 

4 komentarze:

  1. Naprawde podziwiam cię za te treningi, ale faktycznie odpuść troszeczkę <3. Super podsumowanie i gratuluję.
    Nie żyj przeszłością kochana, każda z nas popełniała błędy. Patrz na swoje cele i na to co już osiągnęłaś. A bulimia, niech idzie w cholerę !! Trzymaj się cieplutko <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpuszczam troszeczkę i już są efekty ^^ Dziękuję Kochana <3

      Usuń
  2. Pierwszy etap poszedł ci naprawdę dobrze, -5,2 kg to bardzo dużo ! Jestem z ciebie dumna, dużo udało ci się zrobić. Może tego nie dostrzegasz, ale ja naprawdę cię podziwiam <3
    Jesteś dla mnie ogromną motywacją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynam zauważać, że mimo wszystko udało mi się schudnąć ponad 5 kg, dziękuję Ci bardzo <3

      Usuń