Wczoraj jednak miałam napad bulimiczny. Nie będę się już usprawiedliwiać, po prostu poległam na całej linii, jednak jest jeden plus. Rano mi się udało pokonać jak i powstrzymać się w pewnym
momencie. Zrobiłam też wczoraj trening co nieco poprawiło mi nastrój.
Przede mną 14 dni kluczowych, bo zrobię wszystko żeby nie mieć ani jednego napadu bulimicznego. Ważna jest dieta (ok 1200 kcal), treningi (pomagają rozładować napięcie z rana plus endorfinki). Mam tabletki na uspokojenie na pierwsze dni więc będzie mi nieco łatwiej podejmować zdrowe decyzje, czyli zamiast się obejść to iść na spacer, wziąć prysznic, iść na rolki czy cokolwiek innego, ale nie iść do lodówki. Odchudzanie przez ten czas nie jest dla mnie najważniejsze, ale dieta i treningi zrobią swoje.
Chcę pozbyć się bulimii ze swojego życia raz na zawsze. Chyba jeszcze nigdy tak tego nie pragnęłam.. Czuje się już zmęczona tym wszystkim, a przede mną matura, która doprowadza mnie do szału już teraz, ale napiszę ją najlepiej jak potrafię. Mam problem z angielskim, ale wierzę, że uda mi się to zdać.
Z takich rzeczy to waga mi skacze jak nie wiem co. Nie wiem co się dzieje, jednak mam nadzieję, że się to ustabilizuje w czasie tych 14 dni. Nie będę się ważyć przez ten czas. Zobaczę co będzie po tym czasie.
Jak narazie mało będę pisać o odchudzaniu, a bardziej o radzeniu sobie z bulimią, ale to wstęp do odchudzania, bo nigdy nie uda mi się schudnąć gdy co kilka dni mam napady bulimiczne spowodowane w dużej mierze z głodem emocjonalnym, psychicznym.
Porozmawiałam też wczoraj z Mamą i obie doszłyśmy do wniosku, żebym zaczęła jeść 3 posiłki dziennie, a nie dwa. Rozłożyłam więc 1200 kcal to wychodzi 400 kcal.
Czuje się w miarę dobrze na 1200 kcal, jeszcze rozłożone na 3 posiłki to kiedyś mi pomogło. Jednak nie schodze poniżej tej liczby, wyjątek to dzisiaj, żeby mniej więcej wyrównać kcal pochłonięte wczoraj.
Bilans:
Jajecznica z 3 jajek plus pomidor = 290 kcal
Zupa pomidorowa= 400 kcal
Bułka z serem = 380 kcal
Razem= 1070 kcal
Te posiłki są zaplanowane. Śniadanie zjadłam o 11, obiad będę mieć o 14 i kolacja o 17.
Odezwę się jeszcze później :)
Jeśli pierwszy raz wchodzisz na mojego bloga to zostaw proszę link do swojego w komentarzu.
Trzymajcie się! :)
mam nadzieję, że ci się uda. bulimia jest ciężka, ale najważniejsze to mieć plan :)
OdpowiedzUsuńMam plan i wierzę, że mi się uda ;) Bulimia jest bardzo ciężka, a u mnie na dodatek już objawia się powikłankami :/ Czuje, że to ostatni dzwonek. Dziękuję za wiarę, nie zawiode ♡
UsuńNie wiem czy znasz ale polecam kanał na yt "Wilczogłodna" bo sama nie jestem w stanie doradzić jeśli chodzi o bulimię. Trzymam mocno za Ciebie kciuki, wyjście z ED jest trudne ale nie niemożliwe do zrealizowania. Dużo siły i samozaparcia życzę :* i dołączam się do pytania o wzrost bo waga niziutka :)
OdpowiedzUsuńZnam wilczogłodna, właśnie czytałam jej bloga i oglądałam Youtube. Wiem z czym mam problem i skąd się u mnie bierze to już połowa sukcesu. Druga połowa to stosowanie się do planu który się ma.
UsuńMam 162cm. Wiem, że wagę mam w normie, ale ta waga to praktycznie sam tłuszcz :/ niefajnie to wygląda z tego względu postanowiłam schudnąć do 45 kg
Oby pomogło i dziś :)
OdpowiedzUsuńTak, odchudzanie nie jest najważniejsze, ja chciałabym zmienić swoje nawyki żywieniowe jak i ogólnie nawyki na bardziej produktywne.
Mam 162cm ;)