Jedna to alkohol w domu. Mieszkam u siostry i Jej mąż jest uzależniony. Patrzę na to jak na chorobę, ale ciężko jest mi żyć pod jednym dachem z osobą uzależnioną od alkoholu. Nie mam dobrych wspomnień właśnie z alkoholem, moje ciało, umysł reaguje na to jak na najgorszego wroga, przez co ciągle jest we mnie napięcie. Jednak uczę się dobrze reagować, uczę się, bo jeszcze nie do końca radzę sobie z tym psychicznie, ale wypracowuje w sobie te lepsze sposoby na radzenie sobie z tym "napięciem", strachem i niemiłymi wspomnieniami.
Druga sprawa to mój mózg, który broni się "rękami i nogami" żebym przestała się odchudzać. Wcześniej drastycznie się odchudzałam, robiłam głodówki, ćwiczyłam w dzień w dzień.. Mój mózg także nie ma dobrych wspomnień z poprzednich moich prób odchudzania, chociaż to nie były próby, bo osiągałam cele, ale drastycznie, teraz nie jest to aż tak drastycznie, ale jednak się odchudzam, ale mój mózg mi nie ufa i potrafi wykorzystać moment.. mianowicie wzrost wagi, co stało się wczoraj. Naszły mnie myśli "po się odchudzasz i tak tyjesz", samonapędzające się myśli. Nie pisze tego po to żeby się usprawiedliwić, ale o tym, że wygrałam dzień z bulimią, bo taki mam teraz cel. Zjadłam dwie kanapki i paluszki, nie wiem ile wyszło kcal, ale wiem jedno. Potrafiłam się już zatrzymać w pewnym momencie, nie polecieć dalej. Nie wymiotowałam co uważam za sukces sam w sobie. Nie miałam też wyrzutów sumienia, tak jak pisałam, teraz najważniejsze żebym przestała wymiotować i w trakcie szukam swojej diety.
Wymyśliłam też sposób na swój własny mózg. Nie będę się ważyć! To znaczy zważe się dopiero 1 maja, a tak to jak to wszystko z koronawirusem się uspokoi to kupię centymetr krawiecki, żeby się mierzyć. W maju też pójdę zrobić sobie pomiar tkanki tłuszczowej i mięśniowej.
Jednak nie jest tak źle. Po ciuchach czuje, że schudłam, a moje uda "wzięły rozwód", kiedyś ktoś tak napisał :D tak więc lecę dalej z tematem :)
A na problem z CHORĄ osobą w domu mam taki patent, że po prostu pisze w zeszycie, żeby rozładować, wyrzucić z siebie emocje albo idę tańczyć, cokolwiek i tego też muszę się trzymać, bo to działa. Koniec z zajadaniem emocji!
Nie wiem jeszcze co będę jadła, dlatego później uzupełnię bilans.
/Okazuje się, że nie opublikowałam tego postu :)
Dzisiaj jak się obudziłam to się pouczyłam, wypiłam kawę, poszłam do kościoła i.. i zrobiłam przemeblowanie w pokoju ^^ Zdecydowanie jestem typem człowieka, który musi być ciągle w ruchu, bo nienawidzę siedzieć w miejscu. Czasami jak się nawet uczę to chodzę sobie po pokoju.
A na jutro mam zaplanowane sprzątanie i mycie okien, spacerek, który wpadnie też dzisiaj :)
Co jeszcze do wczoraj.. Już jakiś czas temu uzmysłowiłam sobie, że mogę tkwić w bagnie bulimii, bo nie widzę konsekwencji w tym co robię.. Wzrost wagi to niby konsekwencja, ale nie dla mnie skoro to mi "pomaga" w danym momencie, dlatego też wymyśliłam, że każdy "napad" to konsekwencją natychmiastową będzie zimny prysznic żeby się ogarnąć i wrócić na ziemię i możecie mi nie wierzyć, ale to zadziałało i to lepiej niż się spodziewałam. Następnym razem najpierw wezmę zeszyt albo zanim sięgnę po jedzenie to wezmę ten zimny prysznic. To trudne zerwać z bulimią po 6 latach, ale wierzę, że mi się to uda i nie jest to nie niemożliwe. Dlatego zakasam rękawy i jadę z kolejnym dniem.
Ogólnie byłam na diecie ketogonicznej przez tydzień zanim wróciłam na bloga, jednak na ten moment nie mogę wprowadzać takich zmian, ale majonez właśnie mam z tej diety, już mi się skończył więc uff.
Bilans:
Kanapka z serem, majonezem, sałatą = ok 400 kcal
Camembert= 429 kcal
Razem: ok 829 kcal
Trening:
Cardio+ brzuch
ABS 4 tydzień
Uda
Czy ktoś pije czerwoną herbatę? Jak ona działa na Was?
Ps. Teraz się na pewno nie zważe :'D zepsułam wagę.
/Okazuje się, że nie opublikowałam tego postu :)
Dzisiaj jak się obudziłam to się pouczyłam, wypiłam kawę, poszłam do kościoła i.. i zrobiłam przemeblowanie w pokoju ^^ Zdecydowanie jestem typem człowieka, który musi być ciągle w ruchu, bo nienawidzę siedzieć w miejscu. Czasami jak się nawet uczę to chodzę sobie po pokoju.
A na jutro mam zaplanowane sprzątanie i mycie okien, spacerek, który wpadnie też dzisiaj :)
Co jeszcze do wczoraj.. Już jakiś czas temu uzmysłowiłam sobie, że mogę tkwić w bagnie bulimii, bo nie widzę konsekwencji w tym co robię.. Wzrost wagi to niby konsekwencja, ale nie dla mnie skoro to mi "pomaga" w danym momencie, dlatego też wymyśliłam, że każdy "napad" to konsekwencją natychmiastową będzie zimny prysznic żeby się ogarnąć i wrócić na ziemię i możecie mi nie wierzyć, ale to zadziałało i to lepiej niż się spodziewałam. Następnym razem najpierw wezmę zeszyt albo zanim sięgnę po jedzenie to wezmę ten zimny prysznic. To trudne zerwać z bulimią po 6 latach, ale wierzę, że mi się to uda i nie jest to nie niemożliwe. Dlatego zakasam rękawy i jadę z kolejnym dniem.
Ogólnie byłam na diecie ketogonicznej przez tydzień zanim wróciłam na bloga, jednak na ten moment nie mogę wprowadzać takich zmian, ale majonez właśnie mam z tej diety, już mi się skończył więc uff.
Bilans:
Kanapka z serem, majonezem, sałatą = ok 400 kcal
Camembert= 429 kcal
Razem: ok 829 kcal
Trening:
Cardio+ brzuch
ABS 4 tydzień
Uda
Czy ktoś pije czerwoną herbatę? Jak ona działa na Was?
Ps. Teraz się na pewno nie zważe :'D zepsułam wagę.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPolecam wszystkie materiały od Wilczogłodnej, szczególnie Jej początkowe filmiki.
OdpowiedzUsuń