Jestem w kropce i aktualnie muszę rzucić swoje plany dotyczące odchudzania. Mój stan psychiczny jest tragiczny, lek mi się skończył, a dopiero 2 kwietnia zadzwoni do mnie mój lekarz.
Jestem wykończona. Dzisiaj spałam, uwaga, 14 godzin. Po czym wstałam i dalej chciało mi się spać.
Ogólnie mam osobowość Bordenline połączoną z psychozami. Im mój stan jest gorszy tym gorsze mam psychozy. Słyszę jakieś głosy dosłownie.. Muszę znowu ustawić swój stan z tabletkami.. Tego nie da się opisać co właściwie czuje, ale jestem przerażona, mam lęki.. Tak nie da się żyć ani funkcjonować. Obiecuje, że wrócę jak tylko mój stan się poprawi, nie chcę trafić do szpitala, dlatego wszelkie odchudzanie zawieszam, bo jak wiadomo to też stresuje, ale będę jeść ok 1500 kcal żeby ustawić też posiłki, które ostatnio były nieregularne. Nie wiem ile waże. Waga jednak jest zepsuta. Kabelki naderwałam i dlatego pokazywała mi tak niską wagę.. Obecnie waże 49,6 kg (inna waga).
Ten post jest chaotyczny za co przepraszam, to odzwierciedla mój chaos w głowie i serio czekam na tego 2 kwietnia jak na zbawienie.. Leki.. tylko to może mi pomóc.. Przepraszam za to że znikam.. Będę śledzić Wasze blogi i dziękuję bardzo za wsparcie pod poprzednim postem. Gdy wrócę będzie już wszystko ustabilizowane i będę mogła wrócić do odchudzania. Trzymajcie się!
Moja siła moje życie
Bezczynność rodzi wątpliwości i strach. Działanie rodzi zaufanie i odwagę. Jeśli chcesz zwyciężyć strach, nie siedź w domu, rozmyślając o nim. Wyjdź i zacznij działać. [Dale Carnegie]
poniedziałek, 30 marca 2020
piątek, 27 marca 2020
#3 Znalazłam gałąź, żeby wyjść z bagna
Nie wytrzymuje psychicznie w domu, na dodatek nauka mi nie idzie, wszystko się psuje, a jakby tego było mało dzisiaj jest rocznica śmierci mojego Taty.. Od wczoraj jem, wymiotuje, jem i wymiotuje, ale tak jakby odkryłam jak to wszystko się zaczyna, od czego i że to kurde moja wina! Mój wybór! Nie ma wymówek! To moja wina, że wpadłam w bulimie! To moje mniejsze i większe decyzje.
Nie mam zamiaru poraz kolejny się usprawiedliwiać, nawet to co powyżej nie ma znaczenia! To jak z alkoholizmem! Znikam stąd na 4 dni. Taki mały odwyk sobie muszę zafundować. Będę gryzła tynk ze ścian, ale i tak nie sięgnę po jedzenie!
Do usłyszenia za 4 dni i dziękuję.
Nie mam zamiaru poraz kolejny się usprawiedliwiać, nawet to co powyżej nie ma znaczenia! To jak z alkoholizmem! Znikam stąd na 4 dni. Taki mały odwyk sobie muszę zafundować. Będę gryzła tynk ze ścian, ale i tak nie sięgnę po jedzenie!
Do usłyszenia za 4 dni i dziękuję.
środa, 25 marca 2020
#1 etap 2 Konfrontacja z samą sobą (49,8 kg, - 5,2kg)
Jestem na siebie wściekła. Na siebie, bo nie potrafiłam trzymać się tego co sama ustaliłam w kwestii diety, ale za to 100%
wtorek, 24 marca 2020
Padłeś? Powstań #6 #7
Z wczorajszego dnia mogę wyciągnąć tylko wnioski i iść dalej, nie zastanawiać się co zrobiłam, bo to nie ma najmniejszego sensu. Uczepilam się
niedziela, 22 marca 2020
Nie jestem idealna, popełniam błędy #5
Jest 4:19 jak to pisze. Wczoraj jednak pofolgowałam sobie z jedzeniem. Jest jedna, a raczej dwie sprawy z którymi sobie nie radzę.
sobota, 21 marca 2020
A wy jak spędzacie ten czas? #4
Dzisiaj nie mam co robić, już bym wolała siedzieć na zajęciach niż się nudzić, bo jestem uziemiona totalnie w domu. Nie jeżdżą u mnie nawet autobusy, wszystko zamknięte. Nie dziwie się, nie o to chodzi, bo w pewnym sensie to rozumiem, ale ten brak zajęć mnie dobija, bo ja nienawidzę siedzieć w miejscu, a co chwilę treningów też nie będę robić.
piątek, 20 marca 2020
Bulimia i trening #3
Zbytnio nie wiem jak zacząć ten wpis więc się chociaż przywitam, hejka :D
Odpowiem na pytania z poprzedniego wpisu. Na czym polega u mnie bulimia? Doszło do takiego momentu,
Subskrybuj:
Posty (Atom)