piątek, 16 sierpnia 2019

Treningi

Moje ulubione i wybierałam najczęściej coś z tych (1-5). Czasami jak mi się już żadnego nie chciało to szukałam czegoś nowego, ale to to moje faworyty.

1) FatBurning Power Cardio, trening odchudzający 30 minut
https://youtu.be/HYPuzrwGEAE

2) FatBurning Cardio Workout- 37 minute Fitness Blender
https://youtu.be/fcN37TxBE_s

3) At Home cardio workout// No Equipment 30 minut
https://youtu.be/EeF47sA_o28

4) Trening Cardio+ ramiona albo brzuch 35 minut
https://youtu.be/xzXRaGxTE9E
https://youtu.be/QVtu0-YT7ek

5) Odchudzanie dla początkujących- Trening 20 minut
https://youtu.be/OqIw5-k3I24

+ na samym początku jeździłam tylko na rolkach, chodziłam na spacery, tańczyłam zumbe (z yt, MarlonElves, uwielbiam tego człowieka)

Teraz planuje:
- jeszcze cardio, ale od 24 sierpnia już także interwały

6) Crazy HIIT Cardio+ ABS Workout
https://youtu.be/9aaPze7LqUw

7) Fat Burning HIIT Cardio Workout
https://youtu.be/d9ICqoo8ze8

(Te dwa powyżej to mieszanka cardio i interwałów)

8) Turbo spalanie - Trening odchudzający
https://youtu.be/YvGXXB__syA

9) 30 min trening interwałowy 45s/15s- szybkie spalanie
https://youtu.be/2YHK80-3xFs

10) Trening odchudzający interwałowy 15 minutowy dla początkujących
https://youtu.be/PC9CBIXz92U

11) Interwałowy trening odchudzający- mniej obciążający kolana + brzuch
https://youtu.be/SfhXcI-5UTw

12) 600 kcal w 30 minut- HIIT Trening Interwałowy Odchudzający
https://youtu.be/92UXIRGI-5w

Na ten tydzień:
Sobota: bez treningu/rozciąganie/spacery/bardzo lekki trening (zobaczę czy na coś będę mieć ochotę)

Niedziela: Trening Cardio+brzuch (nr 4)
Poniedziałek: Odchudzanie dla początkujących (nr 5) 
Wtorek: bez treningu
Środa: At Home cardio workout// No Equipment 30 minut (nr 3)
Czwartek: Trening rozciągający 30 min (link poniżej)
Piątek: bez treningu
Sobota: 5 minutowe cardio i turbo spalanie - Trening odchudzający (nr 8)
+ tutaj nie ma rozgrzewki i rozciągania po treningu to coś znajdę, bo bez tego ani rusz.

(Trening rozciągający)
https://youtu.be/zKKkwGyG_J4

(5 minutowe cardio)
https://youtu.be/i8IIfkpr6yo

Wzięłam pod uwagę swoje plany na ten tydzień, naukę, wyjazdy, inne sprawy do załatwienia. Oczywiście jak coś mi wyskoczy czy coś to zmienię trening, zrezygnuje, zamienię dni. Nigdy sztywno nie trzymam się tych planów treningowych. Jak mam wpisany mocniejszy, a mi się nie chce to robię lższejszy. Jak mam długi trening, ale coś mi wypadnie to robię krótszy. Ta rozpiska  to taka bardziej pomoc.
Ostatnio nienawidzę robić tych samych treningów, szybko mi się nudzą, stąd  każdego dnia inny :'D
Chociaż gdyby to było możliwe to bym non stop robiła interwały, chociaż są niebezpieczne dla początkujących i najlepiej jest je robić po jakimś czasie od zaczęcia treningów jakichkolwiek. Nie mogę się doczekać kolejnego tygodnia, bo już będzie po tym egzaminie to i interwały będę mogła robić co drugi dzień :') 

Ogólnie to nie stać mnie na siłownię, ale te treningi są naprawdę dobre. Siłowo w domu przez jakiś czas też ćwiczyłam (z masą własnego ciała, więcej można się dowiedzieć z Google po wpisaniu: "trening kalisteniczny" albo brałam butelki wody, jakieś obciążenia po prostu, szłam na plac zabaw albo siłownię na powietrzu). 
W gimnazjum biegałam, ale sama bez trenera, w sumie to od gimnazjum jestem związana ze sportem. Biegać już nie zbyt mogę, chyba że pod okiem właśnie trenera i fizjoterapeuty, ortopedy, kiedyś zacznę znowu biegać :')
Nie dziwcie się, że tak duzo tego. Od gimnazjum miałam bulimie i niekiedy to tylko dlatego ćwiczyłam, ale aktualnie już to jest za mną i bardzo długi czas nie ćwiczyłam. Teraz ćwiczę z przyjemnością i jakoś tak nie mam nad sobą rygoru. Nie chce mi się ćwiczyć to nie ćwiczę :)

A dzisiaj dostałam gorączki z nerwów. Brawo ja. To jest genialne jak działa mój organizm. Na dodatek chce mi się płakać. Nie mam słuchawek, bo kabelek mi się urwał, a mojej siostry mąż chce mi sprzedać za 20 zł, ale obecnie brak kasy. Skończył mi się proszek do prania. Pies prawie mnie zabił i siebie też (uwielbiam motocyklistów z mojej miejscowości, ale mój pies ich nienawidzi). Na samą myśl o zakupach robi mi się nie dobrze.
Pogoda mnie dobija, ciśnienie mi spada co chwilę, bo rano jest ciepło, po 5 sekundach pada deszcz i bez kurtki idzie zamarznąc i później znowu magicznie robi się ciepło i tak w kółko. Mój sąsiad kosił trawę wszędzie, a ja mam uczulenie i duszę się jak tylko wychodzę na podwórko. Ciekawy ten dzień powiem szczerze :') ale sobie leżę i odpoczywam. Zrobiłam angielski, tym razem słówka, ale matmy dzisiaj nie robię, ale za to zaczęłam uczyć się do prawka :D Strzeżcie się mnie na drodze jak tylko zdam :)
Musiałam też przełożyć bieganie po urzędach na środę. Dzisiaj już kompletnie nic nie robię i mam gdzieś wyrzuty sumienia.

Ps. Jeśli zaczyna się ćwiczyć to bardzo często waga może wzrosnąć, ale to tylko mięśnie pochłaniają wodę, bo im się tak podoba (ekspert od siedmiuboleści hahaha), ale po pewnym czasie to się reguluje, ale praktycznie zawsze waży się więcej dzień po intensywnym treningu.

Ps. Jeszcze ta sobota nie nadeszła, a ja martwię się o kolejną :(  Po egzaminach, moja grupa chce iść na jakąś imprezę, a ja dość, że mam ograniczony budżet, to moim marzeniem obecnie jest puszczenie w przeszłość wszystkiego co związane z tym kursem jak najszybciej i pójście dalej i oczywiście ma być jedzonko, alkohol, ale bardziej bez tańcow-hulańców. Nie chce jeść ani alkoholu pić, z alkoholem to tam wiedzą, że nie pije, ale z jedzonkiem już będzie ciężej. Tym bardziej, że już 8545799 razy odmawiałam :') Jak tego uniknąć? Wiecie ja ich lubię, tak czy inaczej pójdę z Nimi gdzieś, ale zamówię tylko sok i modlę się żeby oni tylko brali alko bez jedzenia. Chce się z nimi pożegnać, ale chyba powiem i tak że źle się czuje i wrócę wcześniej do domu. Oni i tak są starsi odemnie, tak trochę bardzo starsi więc zbytnio nie mamy takich 100% wspólnych tematów, ale dogadujemy się tak czy inaczej.

Tego posta pisze cały dzień z przerwami na wyjścia z psem, sprzątanie, pranie :'D ale jest plus, gorączka mi schodzi właśnie, zaczynam się lepiej czuć. Jestem też trochę padnięta, bo wczoraj z jednego dziecka, zrobiła się dwójka, z godziny, zrobiły się trzy godziny. Z wypłaty do ręki, zrobiło się "wypłata w poniedziałek", nigdy więcej nie pilnuje dzieci.. To jakieś moje fatum ostatnio. A na dodatek pies obudził mnie ok 6:30 :D płacze "z bólu" po prostu, bo mam tak, że jak już wstanę to nie zasnę i nawet nie mam co się kłaść, bo mi się nudzić zaczyna, więc się ogarnęłam i poszłam z nim na 6 km spacer. Taka zemsta :')

Idę się ogarnąć, skończył mi się okres to mogę wziąć dzisiaj długą gorącą kąpiel.

Żeby nie było tak negatywnie to z pozytywów:
• Od września zaczynam prawko :D
• Zrealizowałam wszystkie te cele poniżej:
- zważyć się 13.08, wcześniej nie dotykać wagi nawet!
- za tydzień w piątek zobaczyć na wadze 43,4 kg
- jeść do 1200 kcal, jeśli waga we wtorek wskaże tyle samo to obetnę o 150 kcal.
- treningi (4 razy: piątek, niedziela, wtorek, czwartek)
- Woda z cytryną z rana
(One są z postu "cztery czwórki")

•Jest też szansa, że będę mogła zdalnie pracować, a jak nie to od października idę do pracy na pół etatu.
W końcu mój wysiłek się opłacił i dzisiaj zauważyłam, że coraz więcej mówię po angielsku. Nie jest tak źle jak się by wydawało. Chyba poraz setny przeszłam zakręt.

Trzymajcie się i podziwiam za przeczytanie tego <3

Tak, dzisiaj waga pokazała 43,4 kg :D Kolejne ważenie 20 sierpnia i wtedy zaktualizuje tą wagę z boku  :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz